wtorek, 21 października 2014

Babeczki sowy


Sowa to dość tajemniczy nocny ptak, który zawsze wzbudza ciekawość. Wystarczy wspomnieć chociażby fakt, iż sowy mimo nieruchomych i wąsko osadzonych oczu, radzą sobie doskonale z rozglądaniem się wokół siebie, dzięki możliwości obracania głowy nawet o 270 stopni! (prawie 135 stopni z każdej strony). Raz miałam okazje to zweryfikować na żywo i byłam wręcz oszołomiona. To naprawdę sprawia wrażenie! 
Tradycyjnie sowy uosabia się często z mądrością, wiedzą i środowiskiem uniwersyteckim (atrybut Ateny - greckiej bogini mądrości), ale także jak w niektórych krajach kojarzą się one w niektórych wyjątkowych okolicznościach z pechem (np. we Włoszech przy okazjach meczów piłkarskich kibice obawiają się tzw."guffaty" - to taki przesąd związany z zapeszeniem, typu stwierdzenie dobrego wyniku jeszcze przed zakończeniem rozgrywek, co jak wierzy się, powoduje odwrotny, negatywny skutek - "gufo" to właśnie po włosku "sowa"). Ok. Jakby nie było dla mnie sowy są bardzo sympatyczne i kiedy tylko natknęłam się w Internecie i książkach na babeczki w formie sów nie mogłam przejść obok nich obojętnie i zabrałam się do roboty, choć wielką fanką babeczek nigdy nie byłam ;) No cóż jak to mawiają kobieta zmienną jest! :P

 Babeczki sowy

Składniki:

  • 60 g masła
  • 60 g di cukru
  • 1 duże jajko
  • 80 g di mąki
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia 
  • 10 g gorzkiego kakao
  • 70 ml mleka
  • kilka kropel aromatu waniliowego
  • szczypta soli
  • 50 g gorzkiej czekolady 70%
  • kakaowe markizy industrialne przekładane białym kremem (np. Oreo lub Ringo Black) - ile trzeba
  • żółte i brązowe drażetki (np. Smarties lub  M&M's) - ile trzeba


Procedura:

Masło i cukier utrzeć na puszysto. Dodać jajko a potem kolejno przesianą mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia i kakao, mleko, wanilię, sól i wymieszać wszystkie składniki. Rozprowadzić ciasto w formie muffinkowej, wyłożonej uprzednio papilotkami (powinno wyjść ok. 8 babeczek) i wypełniając każdą papilotkę do połowy jej wysokości.
Piec w temperaturze 180°C przez 10 - 15 minut. Wyjąć z piekarnika i ostudzić, a potem jeśli to konieczne, ściąć wypukłą górę babeczek tak aby były płaskie i by można było na nich umieścić dekorację. Tymczasem stopić czekoladę w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce ustawionej na średniej mocy.
Przygotować dekorację: markizy podzielić na pół tak, aby jedna część była z kremem, a druga bez. Części bez kremu przekroić ostrożnie nożem na pół. Posmarować jedną babeczkę roztopioną czekoladą i przykleić do niej obok siebie 2 ciasteczka z kremem, tworząc w ten sposób oczy; potem u góry przymocować 1 przepołowione ciasteczko bez kremu na kształt brwi. Na końcu przykleić do ciasteczek z kremem brązowe drażetki jako źrenice i jedną żółtą gdzieś u dołu, pomiędzy ciasteczkami z kremem, co będzie robiło za dziób. W ten sposób postępować z wszystkimi babeczkami . Przed podaniem poczekać aż czekolada dobrze stwardnieje co ustabilizuje dekoracje. Dla szybszego efektu można w tym celu umieścić babeczki w lodówce.

Źródło: Przepis na babeczki - lekko zmieniony - pochodzi z książeczki "Dolcetto o scherzetto" znalezionej we włoskim supermarkecie Esselunga natomiast sama inspiracja do upieczenia (a raczej do dekoracji) tych babeczek zbudziła się we mnie dzięki 2 linkom:
http://www.mojewypieki.com/post/babeczki-sowy
http://www.domowe-wypieki.pl/przepisy-muffinki-i-babeczki/604-przepis-na-babeczki-sowy


środa, 15 października 2014

Tarta z jabłkami


Jesień to zdecydowanie moja ulubiona pora roku a także najlepszy czas na dogadzanie sobie wypiekami wszelakimi z udziałem jabłek. Tak się składa, że właśnie jakoś ciężko mi sobie odmówić szarlotek, tart, strudli itd. Przepadam za wszystkim co jabłkowe, choć za jedzeniem surowych jabłek to już nie ;) Ostatnio wzięło mnie na taką oto tartę z jabłkami. Bardzo prostą i nieskomplikowaną w smaku. Zdecydowanie moooccno jabłkową i nie za słodką :) Link do źródła inspiracji  jak zawsze poniżej.


Tarta z jabłkami

Składniki:

Na spód:
  • 250 g mąki
  • 125 g zimnego masła
  • szczypta soli
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka wody

Na mus i dekorację wierzchu:
  • 6 jabłek
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 4 łyżki cukru

Na syrop:
  • 2 łyki wody
  • 4 łyżki cukru

Procedura:

Mąkę mieszamy z solą. Dodajemy posiekane w kostkę masło oraz jajko. Szybko wyrabiamy gładkie ciasto. W razie potrzeby dodajemy do niego 1 łyżeczkę wody (lub więcej). Ciasto wałkujemy pomiędzy dwoma arkuszami papieru do pieczenia na grubość 3 mm. Ciastem wylepiamy formę o średnicy 26 cm. Spód ciasta nakłuwamy widelcem, formę wkładamy do lodówki na 30 min.
Obieramy, czyścimy i kroimy w kostkę 3 jabłka. Umieszczamy je w garnku, dodajemy 4 łyżki cukru i 3 łyżki wody. Gotujemy od czasu do czasu mieszając przez około 15 minut, aż jabłka zmiękną a nadmiar płynu odparuje. Zdejmujemy z ognia, dodajemy ekstrakt, mieszamy. Ugotowane jabłka rozgniatamy spodem łyżki na gładki mus. Na spód od tarty nakładamy przestudzony mus jabłkowy. Pozostałe 3 jabłka obieramy, czyścimy, kroimy w cienkie plasterki. Na musie układamy okrąg z jabłek. Ciasto wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180°C i pieczemy przez około 50 min. Ciasto odstawiamy do ostygnięcia. Przygotowujemy syrop: w garnku umieszczamy 4 łyżki cukru i 2 łyżki wody. Podgrzewamy mieszając, aż cukier się rozpuści. Przy pomocy pędzelka smarujemy jabłka przygotowanym syropem.

niedziela, 12 października 2014

Crème caramel


Crème caramel jest jednym z tych deserów, za którymi wszyscy przepadają (a przynajmniej tu we Włoszech). Uwielbiają go zarówno dzieci jak i dorośli. 
I nietrudno się dziwić, bo to prawdziwie królewski smakołyk. Urzeka swoją delikatną, lekką i miękką konsystencją jak i samym słodkim waniliowo-karmelowo-mlecznym smakiem i oczywiście przyjemną dla oka kompozycją barw. Z tego co wyczytałam tu i tam. Crème Caramel nazywany jest też "mlekiem portugalskim" i właściwie to stąd mógłby się wywodzić, choć zalążków tego wyśmienitego deseru trzeba szukać jeszcze w antycznym Rzymie, kiedy to serwowano go bardziej jako aromatyczny krem i to wcale niesłodki; dopiero w Średniowieczu wpadnięto na znakomity pomysł aby nieco go właśnie "osłodzić" (aczkolwiek wówczas miodem). Dotrwały do naszych czasów deser stał się bardzo znany w świecie ( warto chociażby wspomnieć o krajach Ameryki Południowej, w szczególności o Meksyku gdzie Crème Caramel jest dość powszechny, prawdopodobnie dzięki samemu Krzysztofowi Kolumbowi). Jak by nie było Crème Caramel nosi ostatecznie imię francuskie, prawdopodobnie związane jest to z silnymi tradycjami przygotowywania tego deseru w południowej Francji w rejonie miasta Tuluza. Wracając do Włoszech to na półkach supermarketów można znaleźć nawet gotowe mieszanki  do zrobienia sobie Crème Caramel  w domu  (być może w Polsce też są? ktoś wie?) ale ja polecam wam bardziej zrobienie tego deseru z  pierwszorzędnych, zdrowych składników. Szczególnie że wbrew pozorom to wcale nietrudne a i unikniecie całej tej "sproszkowanej chemii" typu, spulchniacze, konserwanty, barwniki itp. W sumie warto się nauczyć!  Gorąco zachęcam ;)

Crème caramel

Składniki:
  • 250 ml mleka
  • 100 ml śmietany kremówki 36%
  • 2 jajka
  • 1 żółtko
  • 65 g cukru +  dodatkowo 75 g do karmelu
  • 1/2 laski wanilii (można zastąpić ekstratem )
  • 2 łyżki wody (opcjonalnie)
  •  
Procedura:

Wlać mleko do rondla, wrzucić pół laski wanilii i powoli doprowadzić do wrzenia. Zdjąć z ognia i odstawić na 30 minut, aby mleko nabrało waniliowego aromatu (jeśli pragnie się uzyskać bardzo intensywny zapach pozostawić wanilie w zagotowanym mleku na dłużej). Następnie dodać śmietanę kremówkę (nie ubijaną!) do przestudzonego mleka. W międzyczasie na krotko ubić jajka z cukrem (65 g). Usunąć laskę wanilii z mleka a następnie wolnym strumieniem wlewać mleko do mieszaniny z jajek, filtrując je jednocześnie przy pomocy sitka a całość mieszając.
Przygotować karmel: w garnuszku z grubym dnem umieścić cukier (75 g) i ewentualnie dodać 2 łyżki wody; "topić" cukier do momentu, aż otrzymamy lekko ciemnawy,
złoty karmel. Gdy tylko jest gotowy natychmiast przelać go do 4 indywidualnych foremek ( u mnie foremki o średnicy 8 cm i głębokości 4 cm), rozprowadzając go szybko i równomiernie po całej ich powierzchni, aż zacznie zastygać - uważać aby się nie poparzyć! Do tak przygotowanych foremek wlać teraz mieszaninę mleka i jajek. Foremki ułożyć w większym naczyniu żaroodpornym, zawierającym wrzącą wodę dochodzącą do 1/3 wysokości formy. Piec całość w piekarniku, w kąpieli wodnej przez ok. 25 minut. w temperaturze 160 ° - 170 ° C, aż Crème caramel się zetnie. Następnie wyjąc foremki z naczynia z woda i pozostawić je do ostudzenia w temperaturze pokojowej a potem włożyć do lodówki na minimalnie 4 h. Przed podaniem odwrócić pojedyncza foremkę do góry nogami, potrząsnąć nią nieco aż Crème Caramel "wyskoczy", ześlizgnie się na talerzyk (jeśli nie macie jeszcze nabytej wprawy w wyjmowaniu z form takich delikatnych deserów, pomocne może być lekkie obkrawanie deseru nożykiem dookoła, wzdłuż ścianek foremki albo zanurzenie spodu samej foremki na kilka sekund w gorącej wodzie).   

Źródło: Włoska książeczka z serii"Quaderno di cucina" dodatek do włoskiej gazety "La Repubblica", książeczka nr 19 "Un cucchiaio di dolcezza"



wtorek, 30 września 2014

Tort z tęczą


Moja pociecha ma już 2 latka :) Jak ten czas leci! Jeszcze wczoraj maleńki niemowlaczek co to cały świat widział w mamie a teraz podrośnięty dobrze chłopczyk co to chce wszystko sam robić! ;) W ramach wielkiego, małego, urodzinowego świętowania postanowiłam zrobić tort z ... tęczą! :) Mignęło mi gdzieś na kilku blogach parę postów z tą iście bajkową dekoracją, ale ciężko było mi się zdecydować, który wariant wybrać, bo w każdym przepisie coś mi nie pasowało. Ostatecznie "skleciłam" moje ciasto idealne z 3 rożnych przepisów (co i skąd wzięłam w linkach poniżej). I tak oto wygląda tort z tęczą w moim wyobrażeniu. Jak dla mnie piękny i niezawodny - dal mi dużo satysfakcji i co istotne bardzo smakował wszystkim moim znajomym i oczywiście mojemu małemu solenizantowi! :)


Tort z tęczą

Składniki:

Na biszkopt:
(Możecie go upiec dzień wcześniej)
  • średnich jajek w temperaturze pokojowej
  • 150 g cukru
  • 130 g mąki
  • 20 g mąki ziemniaczanej lub skrobi kukurydzianej
Na krem z nutella i mascarpone:
  • 147 g nutelli
  • 210 g mascarpone
  • 45 ml śmietany kremówki 36%, płynnej nie ubitej
Dodatkowo:

  • 200 g konfitury malinowej bez cukru lub niskosłodzonej

Na poncz:
  • 150 ml letniej wody 
  • 1 łyżka soku z cytryny lub więcej
  • 3 - 4 łyżeczki cukru, w zależności od upodobania

Na dekoracje:
  • 200 ml śmietany kremówki 36% do ubijania
  • 1 opakowanie utrwalacza do śmietany (10 g) - opcjonalnie
  • 250 g mascarpone
  • łyżka cukru pudru
  • kolorowe drażetki typu Smarties lub M&M's (ile trzeba)
  • kilka pianek Marshmallow w kształcie białych kwiatów (np. Haribo  Marshmallow Flower)
  • srebrne i złote perełki

Procedura:


Wbijcie jajka do obszernej miski i rozbełtajcie je lekko. Dodajcie cukier i ubijajcie mikserem na najwyższych obrotach, bardzo długo i starannie, aż do momentu kiedy masa stanie się jasna, błyszcząca i puszysta (zajmie to Wam ok. 15 minut). Dodawajcie teraz stopniowo przesiane obie mąki i ostrożnie mieszajcie łopatką (już nie mikserem!) od góry do dołu aby masa nie opadła. Przygotujcie tortownice 22 cm, wysmarujcie ja tłuszczem e oprószcie mąką lub wyłóżcie papierem do pieczenia. Przelejcie do niej gotową masę, starając się rozprowadzić ja równomiernie po całej tortownicy. Przy pomocy łopatki wyrównajcie tez wierzch masy, jednak bardzo delikatnie. Umieśćcie tortownice w nagrzanym piekarniku do 170°C i pieczcie tak przez ok. 10 minut a następnie podnieście temperaturę do 180°C i pieczcie jeszcze przez kolejne 20 minut. (możecie dla pewności sprawdzić patyczkiem). Wyjmijcie z piekarnika i odczekajcie jakieś 10- 15 min. a następnie usuńcie obręcz tortownicy i zostawcie tak biszkopt do całkowitego ostudzenia ( jeśli nie macie dużego doświadczenia z pieczeniem i jest problem z wyjęciem biszkoptu z formy, wystarczy jedynie obkroić całe ciasto dookoła gdy jest ono jeszcze w tortownicy - krojąc np. nożykiem wzdłuż obręczy; wtedy bez problemu je wyjmiecie bez obawy o uszkodzenie).
Przystąpcie teraz do przyrządzenia kremu z nutellą i mascarpone: Przy pomocy łopatki wymieszajcie krótko nutelle i mascarpone, dodawajcie stopniowo płynną śmietanę kremówkę (nie ubijaną!) tak aby uzyskać pożądaną konsystencję masy. Przekrójcie biszkopt na 3 blaty i nasączcie pierwszy krążek 1/3 części przygotowanego ponczu. Rozsmarujcie na nim cały krem z nutellą i mascarpone i przykryjcie to drugim krążkiem biszkoptu; znów nasączcie połową pozostałego ponczu a następnie posmarujcie po wierzchu konfiturą malinową. Ułóżcie trzeci krążek i także ten nawilżcie resztkami ponczu. Cały tort lekko przyciśnijcie od góry, aby warstwy się do siebie nieco zbliżyły (nie przesadzajcie jednak bo "uciekną" Wam obie masy ;).
Przystąpcie teraz do wykonania dekoracji tortu: ubijcie na sztywno zimną śmietanę razem z cukrem pudrem i utrwalaczem do śmietany, a następnie połączcie ją ostrożnie z mascarpone. Posmarujcie dokładnie cały biszkopt, łącznie z bokami. Na końcu ułóżcie na torcie dekoracje z kolorowych drażetek tworząc tęczę i zróbcie chmurki z marshmallow ( przekrójcie na pół jeden piankowy kwiatek, lekko go ściśnijcie aby przypominał chmurkę i połóżcie na torcie, gdzieś pod tęczą), pomiędzy chmurkami możecie tez wyłożyć kilka złotych i srebrnych perełek. Gotowe! Dekoracje najlepiej jest robić tuz przed podaniem żeby uniknąć ryzyka iż kolorowe drażetki "puszczą" kolor i tort stanie się przez to mniej estetyczny. Tort należy przechowywać w lodówce.


ŹródłoPrzełożenie:  http://gotowaniecieszy.blox.pl/2014/05/Tort-dla-dzieci.html
                 Dekoracja: http://najsmaczniejsze.pl/2014/04/tort-z-tecza/
               Biszkopt:  przepis klasyczny - na 1 jajko przypada 30 g cukru i 30 g mąki


piątek, 19 września 2014

Gruszkowy cobbler z cynamonem


Ku uciesze jednych a ku rozczarowaniu drugich zamykam sezon gruszkowy na moim blogu (przynajmniej narazie). Czas pogrzebać za czym innym. ;) I tak gruszki w tej ostatniej odsłonie jawią się jakby "zawieszone" pomiędzy deserem "łyżeczkowym" a ciastem. Nie wiedzieć gdzie to zaklasyfikować. Owy cobbler, ponoć amerykański, jest w smaku dość rustykalny i banalny; to tak jakby owoce w cieście naleśnikowym. Niby przypomina francuski clafoutis, ale jakoś (jak dla mnie) jest od niego zbyt odległy i zdecydowanie mniej delikatniejszy. Jakkolwiek by nie było cobbler robi się łatwo i jest dobrym pomysłem wypróbować go zwłaszcza, gdy ma się  w lodówce "zasiedziane" gruszki, które trzeba szybko zużyć ;)  Do dzieła!

 Gruszkowy cobbler z cynamonem

Składniki:


250 g mąki
135 g cukru
150 g masła (w oryginale 200 g)
400 ml mleka
6 dojrzałych gruszek
sok z cytryny (ile trzeba)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
2 łyżeczki proszku do pieczenia (10 g)


Procedura:

Gruszki obrać, usunąć gniazda nasienne, pokroić wzdłuż każdą na 6 kawałków i skropić sokiem z cytryny, aby ściemniały. Do dużej miski przesiać mąkę i proszek do pieczenia a potem dodać 90 g cukru, wymieszać. Dodać następnie 120 g miękkiego masła i zagniatać całość ręcznie do momentu otrzymania konsystencji okruchów. Partiami wlewać teraz mleko, mieszając drewnianą łyżką lub szpatułką, aż ciasto będzie jednolite a wszystkie składniki dobrze się połączą. Umieścić resztę masła w formie o wymiarach 20 x 24 cm (u mnie kwadratowa forma o boku 21 cm) i rozpuścić je w ten sposób w nagrzanym piekarniku w temp. 180 ° C. Wyjąć foremkę z masłem i przechylając ja na boki rozprowadzić po całej jej powierzchni roztopiony tłuszcz. Natychmiast przelać do niej ciasto i ułożyć na nim gruszki, brzuszkami do dołu. Posypać je równomiernie pozostałym cukrem, wymieszanym z cynamonem. Włożyć foremkę do piekarnika i piec cobbler przez ok. 45 min. w 180°C. Podawać na ciepło lub na zimno.

Źródło: Włoskie czasopismo: Cucina moderna Oro "ABC delle torte" Nr 107 - 2014


piątek, 5 września 2014

Brownie z gruszkami


Już od jakiegoś czasu korciło mnie aby wypróbować jeden przepis na brownie. Chciałam upiec je w sezonie truskawkowym ale jakoś mi to umknęło... Najważniejsze, że już jest - co prawda jesienią - ale przecież gruszki doskonale się z nim komponują - zarówno kolorystycznie jak i smakowo. Ciasto wyszło takie jak powinno; przyjemnie wilgotne i delikatne, nieco piankowe. Cos wspaniałego! Upiekłam je już dwa razy. Zdjęcia na bloga musiałam zrobić właściwie za drugim razem bo po tym pierwszym to o brownie nie było już ani widu ani słychu... :) To takie ciasto - widmo. Jest i za chwile go nie ma. Niespodziewanie gdzieś znika... zanim zdążę je sfotografować... :P



 Brownie z gruszkami

Składniki:

  • 100 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady, posiekanej
  • 100 g zmielonych orzechów laskowych
  • 60 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka wina likierowego Marsala
  • 4 średnie jajka
  • szczypta soli
  • 4 mocno dojrzałe gruszki
  • sok z cytryny (ile trzeba)

Procedura:

Foremkę kwadratową o boku 21 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Gruszki obrać, przekroić na pół i wydrążyć nasiona, polać sokiem z cytryny, aby owoce nie ściemniały; można owoce ponacinać aby lepiej się upiekły. Piekarnik nagrzać do 180°C. Masło roztopić z czekoladą w kąpieli wodnej (lub jak ja w mikrofalówce). Wlać Marsalę i ostudzić. W tym czasie ubić żółtka z cukrem, dodać przestudzoną masę czekoladową i wsypać zmielone orzechy. Białka ubić ze szczyptą soli i dodać w trzech partiach do pozostałych składników; mieszając ostrożnie łopatką od góry do dołu. Ciasto przelać do foremki i ułożyć gruszki. Pieczemy ok. 20-30 min. aż gruszki będą miękkie, a patyczek wetknięty w ciasto suchy. Studzimy.

poniedziałek, 1 września 2014

Ciasto kakaowe z gruszkami, czekoladą i płatkami owsianymi


Jak to zwykle u mnie bywa, kiedy wracam z pobytu w Polsce, zabieram zawsze ze sobą jakieś drobne "kulinarne" pamiątki. Co to niby ma być? Ano jakieś akcesoria do kuchni (do pieczenia przede wszystkim) lub po prostu książki czy czasopisma. Przepis na ciasto, które dziś proponuję pochodzi właśnie z takiej małej książeczki - dodatku do jednego miesięcznika ukazującego się w Polsce (szczegóły jak zawsze poniżej). Z racji tego, że gruszek u mnie sporo (teściowie sowicie mnie w nie zaopatrzyli również w tym roku ;-) nie mogłam upiec nic innego jak coś na iście gruszkową nutę. Oryginalny przepis nieco pozmieniałam do swoich upodobań (zredukowałam znacznie ilość gruszek- w oryginale aż 10 sztuk! i proszku do pieczenia - tam były zalecane 3 łyżeczki) i wyszło z tego niezłe ciacho. Muszę przyznać, że po skosztowaniu stało się ono jednym z moich ulubionych wypieków z gruszkami. Ważne aby używane tu owoce osiągnęły właściwą dojrzałość i nie były twarde, wtedy ciasto powinno wyjść przyjemnie wilgotne, puszyste, "łamliwe"i delikatne. Pychota!



 Ciasto kakaowe z gruszkami, czekoladą i płatkami owsianymi

Składniki:
  • 5 średnich, dojrzałych gruszek
  • 150 g masła w temp. pokojowej
  • 140 g cukru
  • 3 jajka
  • 300 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 125 ml mleka
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1 łyżka gorzkiego kakao
  • 5 łyżek płatków owsianych
  • szczypta cynamonu (dałam więcej)
  • szczypta gałki muszkatołowej (dałam więcej)
  • sok z cytryny (ile trzeba - do posmarowania gruszek aby nie ściemniały)
  • cukier puder do dekoracji (ile trzeba)

Procedura:

Wszystkie składniki doprowadzić do temperatury pokojowej. Gruszki umyć i obrać. Usunąć gniazda nasienne i pokroić w grubą kostkę. Miękkie masło zmiksować z cukrem i jajkami na puszystą masę. Wsypać na raz przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, kakao i płatki owsiane. Dodać cynamon, gałkę muszkatołową i wlać mleko. Wszystko krótko wymieszać łopatką na jednolite ciasto a potem dodać jeszcze pokrojoną na kawałki czekoladę i znów wymieszać, tylko do dokładnego połączenia się składników. Tortownice 22 cm wyścielić papierem do pieczenia lub nasmarować tłuszczem i oprószyć mąką. Przelać do niej 2/3 ciasta, wyłożyć na to gruszki (odsączone z nadmiaru soku) a następnie przykryć pozostałym ciastem. Piec ok 1 h w 200°C (u mnie tylko 50 min.) Wyjąć z piekarnika i odstawić do całkowitego wystygnięcia. Przed samym podaniem posypać cukrem pudrem.   

Źródło: Dodatek do wrześniowego numeru polskiego czasopisma "Dobre Rady"z 2014 roku - tytuł książeczki: "Ciasta z owocami"